I dont’ want to live on this planet anymore
Jak w tytule. I jak w grupie na lastmf: I’m disgusted with this world.
Podejrzewam, że ludzie, którzy nie mieli nigdy zwierzaka nie będą aż tak zdruzgotani jak posiadacze psów czy kotów (ja mam trwający od godziny nerwoból serca). Dopiero dzisiaj uświadomiono mnie, jak Ukraina przygotowuje się do Euro 2012. To, jak zabijany jest pies nie przyszłoby do głowy największym zwyrodnialcom (tak, wiem Polacy nie lepsi – urwanie psu głowy albo wieszanie w lesie na drzewie czy strzelanie dla zabawy). Jednak ten zbiorowy mord to “zwierzęcy Holocaust”. Co w tym wszystkim “najlepsze”? Mordowane są psy bezpańskie, jak również te mające właścicieli, jak leci. I nikt nic z tym nie robi. Mam już wizję jak na psich kościach któraś z reprezentacji piłkarskich oblewa szampanem złoty puchar… wszak w Kijowie finał! A, przepraszam, psie kości wykorzystane zostaną na pasze dla zwierząt.
Dla tych o mocnych nerwach: pieski los.klik
A z innej beczki – Kaśka Kariatyda Zapolskiej. Aborcje, jeśli te się nie udały, to dzieci kompletnie zaniedbane, niechowane w trumnach tylko w papierze pakunkowym i wrzucane do dołów. To było przeszło 100 lat temu. A co mamy dzisiaj? Ech…

Ryjki w szkodę poszły
Tydzień. Tydzień temu byłam na Turnerze. Nie przypuszczałam, że odczuję ulgę w muzeum. Dziwny stan, takie odpuszczenie grzechów. Na 2 godziny.
Tydzień. z kolei ostatni tydzień upłynął pod znakiem takiego lenistwa, o którym nawet nie marzyłam marzyć. Ale z drugiej strony antybiotyki i worek piksów na niespokojne płuca i gardło… Pospałam sobie, obejrzałam masę filmów, nadrobiłam Kuchenne rewolucje i Rozmowy w toku (coraz gorzej, proszę Państwa, coraz gorzej!).
Przy okazji odkryłam Beirut, Bonobo, SPK. Dobra mieszanka, prawda? ;)
Przy okazji zaprojektowałam bilety i plakat na Andrzejki AGH-owe :)
Ano, i moje ulubione zajęcie – siedzenie w szopie. Ja i prosiaczki (dedykacja dla A.W. – na fb wszyscy to już widzieli;))

full kolor, folk kolor. ona je mi włosy

i kuszenie węża. wersja XXI-wieczna, jak na warunki krakowskich blokowisk przystało (klimat PRL, mniam!)

bbb
dddd
XYZ
Rozmowa XYZ. Y i Z zaaferowane, X nie rozumie, przysłuchuje się, próbuje coś skomentować, nieudolnie. nikt nie słucha. trudno. patrzy. odchodzi. 2 godziny później. A i B idą, konwersuą, X znowu słucha, chce coś dodać od siebie, znowu porażka. taka duża a niezauważalna. cień, przykry cień dla otoczenia. a za stara jest na przekrzykiwanie albo właśnie za młoda?
emerycka zgorzkniałość pielęgnowana z należytą jej czcią. pies słucha X, kot też i czasami rolka papieru toaletowego.
a tutaj coś ładnego:
